Anrika

poniedziałek, 4 lipca 2016

Odeszł ojciec fotografii mody ulicznej Bill Cunningham




fot.mat.prasowe



Jak poinformował tydzień temu  The New York Times, w wieku 87 lat zmarł Bill Cunningham. Po Nowym Jorku poruszał się zawsze na dwóch kółkach, zawsze z aparatem i w nieodłącznej, słynnej niebieskiej kurtce. Uznawany jest za ojca fotografii ulicznej, który przez lata uwieczniał zmieniające się trendy. Zdjęcia Cunningham'a ukazywały się co tydzień w weekendowym dodatku New York Timesa, z którym współpracował przez prawie 40 lat.


fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe


Anna Wintour powiedziała kiedyś, że „wszyscy ubieramy się dla Billa”. I rzeczywiście – zostać przez niego sfotografowanym było ogromnym wyróżnieniem. W modzie szukał zaskoczeń, nieoczywistych rozwiązań i od zawsze wierzył, że trendy rodzą się na ulicy. Pozostawił po sobie nie tylko tysiące zdjęć street fashion, ale także kilkanaście kultowych wypowiedzi. Z rozbrajającą szczerością odkrywał karty tej branży i punktował jej rzeczywistość, jak na bacznego obserwatora przystało.
1. Ci wszyscy, którzy mówią prawdę, siedzą w ostatnich rzędach.
2. Najlepszy pokaz mody odbywa się na ulicy. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.
3. Moda jest zbroją, która pozwala nam przetrwać bolesną rzeczywistość dnia codziennego.
4. Nie interesują mnie celebrytki i ich sukienki, które dostały za darmo. Spójrz na ubrania, cięcia, sylwetki, kolor. O to tu chodzi, a nie o znane twarze i cały ten spektakl.
5. Ja nie decyduję o niczym. Pozwalam, by przemówiła do mnie ulica. Jeśli zatrzymasz się i zobaczysz, o co chodzi, też usłyszysz jej głos.
6. Nigdy nie potrafiłem się skoncentrować na niedzielnych nabożeństwach, bo zawsze byłem skupiony na damskich kapeluszach.
7. To nie praca, to przyjemność. Dlatego czuję się winny, że gdy inni ciężko pracują, ja mam tyle frajdy.
8. Problemem jest to, że nie jestem dobrym fotografem. Szczerze mówiąc, jestem zbyt nieśmiały, za mało agresywny. Ba, w ogóle nie jestem agresywny, po prostu kocham wspaniale ubrane kobiety. To wszystko.
9. Codziennie wychodzę na zewnątrz. Kiedy zaczynam łapać w biurze depresję, po prostu wychodzę i od razu czuję się lepiej, widząc tych wszystkich ludzi. Nigdy jednak nie robię wcześniej żadnych konkretnych założeń. Po prostu wychodzę z aparatem i czekam, aż ulica zacznie do mnie mówić.
10. Jeżeli nie bierzesz za to pieniędzy, nie mogą mówić ci, co masz robić, dzieciaku. Pieniądze akurat mają najmniejszą wartość. Najcenniejsze są wolność i swoboda.
11. Jestem zerem. Trybikiem w maszynie. Jestem jak Ty i wszyscy inni. Wciąż sprawia mi frajdę to, co robię.
12. Wiele osób ma dobry gust, ale nie są dość odważni, by zdobyć się na kreatywność.
13. Ten, kto szuka piękna, znajdzie je.
14. W fotografii ulicznej kocham to, że zdjęcia udzielają odpowiedzi, których na pokazie mody nigdy nie uświadczysz. A tu dostajesz bardzo konkretne informacje dla czytelników i to w dodatku takie, dzięki którym mogą sobie oni wszystko zwizualizować.


fot.mat.prasowe



fot.mat.prasowe
fot.mat.prasowe



fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe


fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe

fot.mat.prasowe


 Słynny fotograf zaczynał karierą w świecie mody jako twórca kapeluszy. Do jego klientek należały między innymi Marilyn Monroe i Katherine Hepburn. Później zajął się dziennikarstwem modowym. Był związany  z magazynami „Women’s Wear Daily” i „Chicago Tribune”. Ale prawdziwym powołaniem Billa Cunninghama okazała się fotografia. Jednym z jego pierwszych zdjęć, które wzbudziły powszechne zainteresowanie była fotografia ukrywającej się przed całym światem Grety Garbo. Bill Cunningham nie wiedział kogo fotografuje. Jego uwagę przykuło futro aktorki. „Spójrzcie na krój jej rękawa. Jest taki piękny. Nie interesowało mnie nic po za nim!”, wspominał. Inną wartą odnotowania pozycją w dorobku Cunninghama jest cykl zdjęć „Facades” z 1978 roku. Przedstawiały one przyjaciółkę fotografa Edittę Sherman na tle słynnych budynków Manhattanu. Stroje Edditty nawiązywały do epoki, z której pochodziła dana budowla. Oprócz tego Bill Cunningham zostawił po sobie setki tysięcy bezcennych zdjęć dokumentujący życie i styl mieszkańców Nowego Jorku. Gdyby nie on nie byłoby współczesnych blogów modowych w rodzaju The Sartorialist czy Garance Doré. Zostawił też nam swoje zdanie: „Moda bywa skutecznym orężem, który pozwala nam znieść rzeczywistość”. Bez niego Nowy Jork nie będzie już taki sam. 


 Editta Sherman na jednym ze zdjęc Billa Cunninghama z cyklu „Facades” z 1978 roku:
fot.mat.prasowe



 Miłego czytania i oglądania 
Anrika

8 komentarzy:

  1. "Wiele osób ma dobry gust, ale nie są dość odważni, by zdobyć się na kreatywność." Niesamowite.
    Szkoda faceta, ale tak to w życiu jest. Rodzimy się, żyjemy i umieramy. Na każdego przyjdzie czas, nawet tych najlepszych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dużo słyszałam o tym człowieku, była to cudowna osoba. Bardzo smutno, ze zmarła. Bedzie go bardzo brakować :( spam2506.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post, bardzo dobry temat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post ! Cóż odeszła wielka osobowość fotografii. Jednak pozostawił po sobie wiele pięknych zdjęć.

    " W fotografii ulicznej kocham to, że zdjęcia udzielają odpowiedzi, których na pokazie mody nigdy nie uświadczysz. A tu dostajesz bardzo konkretne informacje dla czytelników i to w dodatku takie, dzięki którym mogą sobie oni wszystko zwizualizować."

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda takiego dobrego fotografa, widać, ze miał rękę do aparatu.

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Super pomysł na post :)
    Faktycznie, szkoda takiego dobrego fotografa.

    bodieventer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Geniusz mody ulicznej. I świetna osoba.

    OdpowiedzUsuń